Kiedy rozważyć zmianę pracy?

1 komentarz | , autor: Damian Michalak

PODAJ TO

Dostałem w tym tygodniu następującą wiadomość od jednego z czytelników bloga: “Przeglądałem ostatnio Twój profil na LinkedIn i zauważyłem, że dosyć często zmieniasz pracę. Co jest dla Ciebie takim triggerem do jej zmiany? Czy były to planowane zmiany czy poszedłeś na żywioł?”. Dobre pytanie, nieprawdaż? Jest to jedno z tych pytań, które pozornie wydają się proste, jednak czym dłużej się nad nimi zastanowić, tym bardziej złożone się stają. W tym artykule podzielę się z Tobą moimi rozważaniami na ten temat.

UWAGA
Opinie zawarte w tym artykule reprezentują moje prywatne poglądy i w żadnym wypadku nie traktuj ich jak bezpośredniej rady dla Ciebie. Sytuacja każdego z nas jest inna, każdy z nas ma inne priorytety. Dlatego też to co działa dla mnie, niekoniecznie musi działać dla Ciebie.

Czy częste zmienianie pracy jest dobre?

Zacznę od odpowiedzi na to pytanie. Zapewne wielu z Was zostało wychowanych na przykładzie ojców/dziadków pracujących latami w jednym zawodzie/jednej branży/na jednym stanowisku. Wpajało nam się przekonanie, że zmiana pracy jest czymś złym – skoro w obecnej pracy jest Ci dobrze to czemu miałbyś ją zmieniać? Z takim też podejściem wszedłem w rynek pracy. Obecność na nim jednak zaczęła szybko weryfikować te poglądy. Po pierwsze praca dziś już nie jest tak pewna jak kiedyś. Biznes działa o wiele dynamiczniej a zmiany zachodzą w nim coraz szybciej. Powoduje to, że otaczające nas warunki również bardzo szybko się zmieniają. Coś, co jeszcze pół roku temu wydawało się być komfortem, dziś może już od tego komfortu znacznie odbiegać.

Spotkałem się również z wieloma opiniami, że częste zmiany pracy są źle odbierane przez przyszłych pracodawców. Oczywiście jeśli zmieniasz pracę co pół roku/rok i nie potrafisz tej zmiany uzasadnić językiem zrozumiałym dla biznesu to będzie to wyglądać dziwnie. Zmienianie pracy dla samej zmiany powoduje, że dla każdego kolejnego pracodawcy jesteśmy coraz większym ryzykiem. Po prostu nie można liczyć na naszą lojalność. Co innego jeśli każdą zmianę jesteśmy w stanie logicznie wytłumaczyć.

Ale jeśli w obecnej pracy jest Ci dobrze to dlaczego ją zmieniać? Ja osobiście dotychczas doświadczyłem trzech motywatorów, które wymienię w kolejnych akapitach.

Motywator 1: niepewność

Obojętnie na jakich warunkach jest się zatrudnionym, warto obserwować to co się dzieje dookoła i na to reagować. Jeśli firma, w której pracujesz zaczyna działać niestabilnie, projekt, którego jesteś częścią chyli się ku upadkowi, a Twoje obawy nie są przez management rozwiewane to czas zacząć myśleć o zmianie. Uważam, że w takiej sytuacji odpowiedzialne podejście to podejście proaktywne, a nie reaktywne. Oczywiście nie popadajmy od razu w panikę – rozmawiajmy, pytajmy, szukajmy odpowiedzi.

Jeśli jednak czas mija a sytuacja jest wciąż tak samo niepewna to lepiej zacząć szykować szalupę ratunkową. Wolisz nagle zostać niemile zaskoczonym upadkiem projektu? Chcesz otrzymać z dnia na dzień wypowiedzenie lub zostać “upchanym” w innym projekcie, w którym nie masz wcale ochoty brać udziału? Znacznie lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i samemu zadecydować o tym co dalej.

Motywator 2: pieniądze

Nie oszukujmy się, każdy z nas bezpośrednio lub pośrednio pracuje dla pieniędzy. Do pracy nikt nas nie zmusza, a wykonujemy ją po to aby zarobić. Dla jednych pieniądze są celem samym w sobie, dla większości natomiast środkiem do realizacji własnych celów. Kluczowa sprawa: nasza praca/nasze umiejętności to towar.

[…] nasza praca/nasze umiejętności to towar.
Tak jak w każdym sklepie na półkach znajdujemy różne towary w różnych cenach, tak i na rynku pracy znajdujemy różnych pracowników z różnymi umiejętnościami. Co decyduje o ich wartości? Odpowiedź – prawo podaży i popytu. Obecnie możemy zaobserować rynek pracownika, na którym jest ogromny popyt na sieciowców/programistów itd. Z uwagi na niż demograficzny podaż tego typu pracowników jest na niskim poziomie i powoduje to, że pracodawcy zmuszeni są wykładać na stół coraz większe pieniądze.

Jak poznać swoją wartość na rynku pracy?

Sposoby są dwa: jeden (a jakże by inaczej!) proaktywny, drugi reaktywny. Jeśli wolisz sposób reaktywny to po prostu czekasz, aż praca znajdzie Cię sama. Rekruterzy walą do Ciebie drzwiami i oknami, od niektórych z nich dowiadujesz się widełek. Krótkie spojrzenie na oferty i widełki pozwala już Ci ocenić ile w obecnym momencie pracodawcy są skłonni zapłacić za Twoje umiejętności. Twoja ostateczna wartość zależy oczywiście od wielu innych czynników, ale nie wchodźmy tutaj za głęboko.

Drugie podejście, proaktywne, polega na samodzielnym szukaniu ofert pracy i braniu udziału w rozmowach rekrutacyjnych w celu poznania rynku. Podejście to jest z jednej strony dobre bo pozwala nam podszlifować umiejętności dobrej prezencji na rozmowach rekrutacyjnych, z drugiej strony wiele osób może spojrzeć krzywo na branie udziału w rekrutacji dla samego… brania udziału. Ocena należy do Ciebie, ja jedynie dodam od siebie, że warto umieć dobrze się sprzedać. Osobiście uważam, że na rozmowę rekrutacyjną zawsze przychodzę w roli marketera, który musi jak najatrykcyjniej sprzedać oferowany towar – moje umięjętności.

Pułapka Gwałtownego Rozwoju

Pokrótce wspomnę również o pewnym problemie, który dostrzegliśmy wraz ze znajomymi podczas jednej z naszych dyskusji. Nazywam go Pułapką Gwałtownego Rozwoju. Jest ona zwłaszcza widoczna w pierwszych latach naszej kariery. Scenariusz wygląda z grubsza tak: znajdujesz zatrudnienie za stosunkowo niskie wynagrodzenie (w końcu jesteś nowicjuszem) a po roku/dwóch latach pracy Twoja wartość wystrzeliwuje w górę. W chwili obecnej w IT każdy rok doświadczenia robi naprawdę dużą różnicę. Po dwóch latach pracy bardzo prawdopodobne jest, że znajdziesz się w sytuacji, w której zarabiasz X zł, a na rynku pracy Twoje umiejętności są warte dwa razy więcej.

Tylko od Ciebie zależy czy będziesz nadal sprzedawał swoje umiejętności po bardzo zaniżonej cenie, czy też dostosujesz tę cenę do sytuacji panującej na rynku. Nazywam to pułapką ponieważ nie oszukujmy się, w 95% firm uzyskanie dwukrotnej podwyżki graniczy z niemożliwością, a mimo to znam wiele osób, które i tak pracy nie zmieniają pomimo, że ich praca jest warta znacznie więcej. Oczywiście hamuję się tutaj od jednoznacznych ocen ponieważ jest wiele czynników ograniczających możliwości zmiany pracy (rodzina/kredyt/wygoda itd.) i jest to sprawa tylko i wyłącznie osobista.

Bądź uczciwy

Niezależnie od sytuacji – bądź uczciwy. Mam jednak wrażenie, że wielu ludzi źle postrzega uczciwość. Uczciwość nie oznacza, ze jesteś przykuty łańcuchami do obecnego miejsca pracy. Pamiętaj, że to jest biznes. W większości przypadków, choćby nie wiadomo jak wspaniała była Twoja praca, na koniec i tak jesteś jednym z wierszy w Excelu z wypłatami. Moja definicja uczciwości jest następująca: jesli jest mi w firmie z czymś źle to idę do managera/przełożonego i o tym rozmawiam.

Niezależnie od sytuacji – bądź uczciwy.
Nadal jesteśmy w akapicie o pieniądzach, więc dla przykładu – jeśli zdaję sobie sprawę, że moja wartość jest znacznie większa niż to co zarabiam to idę i walczę o podwyżkę. To jest uczciwe. Jeśli podwyżki nie uzyskam i jestem zdeterminowany by zarabiać tyle ile jestem wart (co w tym złego?) to biorę udział w rekrutacji do firmy, która tą wartość potrafi docenić. I żeby było jasne – to nie oznacza od razu ucieczki – dajmy szansę dać obecnemu pracodawcy przedstawić kontrofertę. Często w takiej sytuacji pieniądze nagle się znajdują. A jeśli kontroferta Cię nie zadowala to nie lądujesz na bruku – zmieniasz pracę.

Prawda jest jedna: pracownicy chcą zarabiać jak najwięcej, a pracodawcy chcą płacić jak najmniej. Odłóż emocje na bok i potraktuj to jak czysty biznes. Tylko na tym zyskasz, a jeśli zrobisz wszystko z głową to nikomu nie przyjdzie do głowy nazwanie Cię nieuczciwym.

Motywator 3: stagnacja

Ostatnim motywatorem, z którym osobiście się dotychczas spotkałem jest stagnacja. Jest to kwestia osobista, ale jeśli należysz do osób, które chcą się rozwijać to z pewnością w pewnym momencie trafisz w obecnej pracy na ścianę w rozwoju. Uważam, że i tutaj działa zasada Pareta, w myśl której w 20% czasu poświęconego na pracę uczymy się 80% nowych rzeczy. Jeśli jesteś nastawiony na ciągły rozwój to nagle staje się to poważnym problemem. Masz wtedy dwa wyjścia: zwiększyć zakres odpowiedzialności/zmienić projekt w obecnej firmie bądź zmienić pracę. Po raz kolejny wracamy do tematu uczciwości: w mojej ocenie uczciwa jest próba znalezienia możliwości dalszego rozwoju w obecnej pracy. Dopiero gdy to się nie udaje, szukajmy nowych wyzwań na zewnątrz.

Pułapka złotej klatki

Bardzo niebezpieczną sytuacją jest posiadanie dobrze płatnej pracy, w której się nie rozwijamy. Jest to typowy przykład pułapki złotej klatki, czy też problemu życia w strefie komfortu.

Krótkofalowo wszystko jest ok: pieniądze się zgadzają i robimy to co umiemy więc przychód uzyskujemy małym nakładem pracy. W IT jest to jednak bardzo krótkowzroczne działanie, ponieważ jesli dziś staniesz w miejscu to jutro z tego rynku wylecisz. A nawet jeśli z niego nie wylecisz to złota klatka na koniec i tak się okaże być nie ze złota, a z pirytu.

Podsumowanie

To by było na tyle w kwestii moich przemyśleń związanych ze zmianą pracy. Koniecznie daj znać w komentarzach co Ty o tym sądzisz! Jakie są Twoje doświadczenia? Z czymś się nie zgadzasz? Może zechciałbyś coś dodać? Nie wahaj się!

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ?
Dołącz do moich subskrybentów, a nie przegapisz kolejnych ciekawych artykułów!

Nie ujawnię nikomu Twojego adresu. Zero spamu.
Damian MichalakKiedy rozważyć zmianę pracy?
  • Amadeusz Jakóbczak

    Jako ekonomista-pasjonat muszę napisać, że pieniądze nigdy nie są celem samym w sobie 🙂
    „…pieniądz nie jest przedmiotem konsumpcji, ale stanowi tymczasowe ucieleśnienie
    siły nabywczej, które może zostać spożytkowane do zakupu innych dóbr i
    usług…” (Milton Friedman, „Intrygujący pieniądz”)