Moja droga do CCIE

Komentarze: 18 | , autor: Damian Michalak

PODAJ TO

Rok 2016-ty dobiega powoli końca, a tuż za pasem są święta Bożego Narodzenia. Nieubłaganie zbliża się Nowy Rok a wraz z nim noworoczne postanowienia. Ja mam jedno – zdobyć w 2017. roku mój własny numer CCIE. Jak się zabrać do tak wielkiego przedsięwzięcia? Co zrobić, by nie przerosło mnie ono już na samym starcie? No i wreszcie – jak znaleźć motywację do 12-tu miesięcy intensywnej pracy i nauki? Na te i na inne pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule.

Od samego początku mojej przygody z sieciami komputerowymi towarzyszył mi podziw dla posiadaczy certyfikatu CCIE. Składa się na to wiele czynników – począwszy od niezliczonych historii o porażkach egzaminacyjnych, poprzez doświadczenia tych, którzy zdali, a na rozmiarach materiału wchodzącego w zakres egzaminu kończąc. Już samo spojrzenie na listę tematów egzaminacyjnych potrafi przyprawić o zawrót głowy. W celu zapoznania się z nimi odsyłam na strony Cisco:

Od czego zacząć?

Wiele osób by odpowiedziało, że należy trywialnie zacząć od postanowienia zdobycia tego certyfikatu. Nie jest to jednak takie proste. Nie ma chyba początkującego miłośnika wspinaczki po górach, który stojąc u podnóża Mount Everestu postanowiłby wejść na jego szczyt. Wydaje mi się, że podobnie jest z CCIE. Musisz być już w pewnym stopniu zaprawiony w sieciowych bojach, żeby pomysł zdobycia CCIE nie wydał Ci się szalony. Jaka jest szansa, że osiągniesz coś w co nie wierzysz? Minimalna. W chwili pisania tego artykułu dobiega powoli czwarty rok mojej pracy z sieciami i o ile wcześniej CCIE rysowało się gdzieś w oddali na horyzoncie jako marzenie, o tyle teraz zaczynam czuć, że jest ono w moim zasięgu. Od czego więc zacząć? Od zdobycia w pracy doświadczenia pozwalającego spojrzeć na CCIE jako na realny cel.

Co Cię motywuje?

Od samego początku wychodzę z założenia, że “Chcieć to nie wszystko” – najważniejsza jest motywacja. Można stworzyć idealny plan przygotowań, mieć wsparcie najbliższych, a i tak polec jeśli nie ma się właściwej motywacji. Już na wstępie zakładam więc, że będą schody – widzę oczami wyobraźni siebie po zaledwie miesiącu nauki, rzucającego pomysł w kąt i mówiącego sobie “to za wiele”, “przerobiłem dopiero 10 procent materiału, a już mam dość” itp… Bez motywacji ciężko się podźwignąć z takich myśli. A już na pewno motywacja się przyda w przypadku oblania n-tego podejścia do egzaminu – wszakże niewiele osób zdaje za pierwszym podejściem. Co Cię więc motywuje? Najczęściej wymieniane motywatory to:

  • prestiż
  • perspektywa zwiększenia zarobków
  • status eksperta
  • zaspokojenie własnego głodu wiedzy
  • chęć nie tylko utrzymywania, ale też tworzenia sieci

Co jest Twoim celem?

“Zdam CCIE”. Tak postawiony cel to za mało. Aby upewnić się, że zbliżam się do jego realizacji, formułuję go sprawdzoną już metodą S.M.A.R.T. Według niej dobrze sformułowany cel jest:

  1. Sprecyzowany
    To jest akurat proste – “zdobędę certyfikat zawodowy” nie jest celem precyzyjnym. “Zdobędę certyfikat CCIE” już nim jest.
  2. Mierzalny
    Innymi słowy powinniśmy być w stanie jasno określić postęp w realizacji celu. W tym celu zamierzam rozbić przygotowania na małe etapy i każdy z nich mierzyć w skali procentowej… ale o tym wkrótce 😉
  3. Atrakcyjny
    Cel powinien nieść wyzwanie, a jego realizacja powinna nam dawać wymierne korzyści – brzmi znajomo? Tak – musisz wiedzieć co Cię motywuje.
  4. Realistyczny
    Tutaj wracamy do tego o czym pisałem wcześniej – jeśli dopiero zaczynasz karierę sieciowca to zdobycie CCIE nie będzie celem realistycznym (jeśli się uprzesz to dasz radę, ale będzie to dużo trudniejsze niż w przypadku gdy zaczynasz przygotowania mając pewien bagaż doświadczenia).
  5. Terminowy
    Ciężko zmierzać do celu nie wiedząc jak daleko się on znajduje. Mierzone postępy najlepiej odnieść do skali czasu aby jeszcze bardziej zwiększyć swoją motywację. Wyznacz sobie termin realizacji celu.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe czynniki, mój cel formułuje się następująco:

“Zdobędę certyfikat CCIE do końca 2017 roku. Jego zdobycie pozwoli mi osiągnąć status eksperta oraz otworzy przede mną nowe możliwości zawodowe i zarobkowe. Egzamin pisemny zdam do końca sierpnia, przerabiając minimum 3% zagadnień tygodniowo. Przygotowania do egzaminu praktycznego zacznę we wrześniu.”

Świadomie nie planuję w tej chwili szczegółowo przygotowań do laba – chcę wpierw zdać egzamin pisemny, a następnie ocenić procentowo jak wiele wiem na potrzeby egzaminu praktycznego.

Pierwsze kroki

Bez dobrego planu utrudniamy sobie tylko realizację celu – dlatego już teraz zacząłem planowanie przygotowań, rozbijanie ich na mniejsze cząstki i opracowywanie narzędzi, które pomogą mierzyć mi mój postęp. Porozmawiamy o nich bardziej szczegółowo już na początku stycznia. Wtedy też przyjrzymy się bliżej literaturze, planowi przygotowań, a całość postępów będę relacjonował w cotygodniowej serii vlogów. Mam nadzieję, że wypali 🙂

Jak zawsze, zachęcam Cię do podzielenia się swoją opinią w komentarzach oraz do zapisania się na newsletter za pomocą formularza pod artykułem. Dzięki niemu zawsze będziesz na bieżąco z nowymi materiałami!

P.S. Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Ci wielu powodów do radości – zarówno tych małych jak i tych dużych. Niech będzie to czas spędzony w rodzinnym gronie, czas odpoczynku i refleksji 🙂

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ?
Dołącz do moich subskrybentów, a nie przegapisz kolejnych ciekawych artykułów!

Nie ujawnię nikomu Twojego adresu. Zero spamu.
Damian MichalakMoja droga do CCIE
  • Marcin

    Narbik mówił że do CCIE motywuje tylko jedno “money” 🙂

    • Cóż, jakby nie patrzeć jest to w 99% przypadków najsilniejsza motywacja 🙂 I nie twierdzę, że nie jest to jedna z moich motywacji – aczkolwiek dla mnie liczy się również sam fakt zdobycia certyfikatu (takie trochę połechtanie własnego ego :P). Co do pieniędzy – wydaje mi się, że są lepsze sposoby zainwestowania roku czasu (a często i więcej) oraz ponad 10000zł (koszty związane z egzaminowaniem) w celu zwiększenia swoich przychodów 😉

      • marcin chojna

        prestiż

        Kiedys tak , teraz juz mniej

        perspektywa zwiększenia zarobków

        hm , Tutaj roznie

        status eksperta
        Jak mawia piotrek matusiak to entry level jest…

        zaspokojenie własnego głodu wiedzy

        To jednyny benefit

        chęć nie tylko utrzymywania, ale też tworzenia sieci

        Nie widzialem w CCIE designu 🙂

        • – kwestia prestiżu faktycznie może być nieco zmniejszona z uwagi na większą liczbę posiadaczy CCIE (czy coś innego poza tym?). Mi to jednak nie przeszkadza – nadal motywuje
          – zwiększenie zarobków – tutaj zgoda, zależy to od wielu innych rzeczy niż papiery
          – status eksperta – hah, na pewno tak jest że w gronie najbardziej doświadczonych CCIE rysuje się jako kindergarten – ale jednak dla większości ludzi pracujących w sieciach CCIE = ekspert
          – tworzenie sieci – sam CCIE R&S pewnie nie spowoduje że będę się zajmował tylko designem – ale z pewnością mogę bardziej się spodziewać takiej roboty z tym papierem niż bez niego. A zresztą, od czego jest CCDE 🙂 Pozdrawiam 🙂

          • marcin chojna

            Drogi kolego CCIE jestem 6 rok , a rynek znam prawie od 18 . Tak slowem wstempu . CCIE R&S nie ma ta wiedzy nt designu wogule . Jezeli ktos mysli ze nauczy sie designu grubo sie myli. Ostatnie kwestia rok i CCIE : nie wierze zaby ktokolwiek w rok nauczyl sie kilkuset tech .

          • Wiem, że w R&S nie ma wiedzy nt. designu. Każdy z nas patrzy przez pryzmat własnego doświadczenia – moje mi mówi, że posiadanie CCIE predysponuje do wdrażania sieci, oczywiście na małą skalę. Do poważnych projektów wdrożeniowych z pewnością trzeba o wiele więcej niż ścieżka R&S. Co do robienia certyfikatu w rok – znane są mi historie ludzi, którzy podołali – dlaczego więc ja miałbym nie dać rady? Postaram się udowodnić, że to możliwe – dzięki za dodatkową motywację 🙂

          • marcin chojna

            Jest wielu ludzi pacz np Cisco krakow ktorzy podolali w mniej niz rok .

            Wszyscy wiedza jak… Potem pytajac takiego jak np konfiguruje sie MSTP lub co robi MM 6 w vpn . Mowi ze bylo cos na examie ale zapomnial.

          • No to już na zakończenie dyskusji – zamierzam być transparentny w moich przygotowaniach i zapewniam, że prędzej się nie wyrobię w rok i zajmie mi to więcej czasu, niż sięgnę po sugerowane przez Ciebie sposoby. CCIE nie jest celem samym w sobie i nie zamierzam obierać dróg na skróty. “It’s not about the destination, it’s about the journey”

          • marcin chojna

            Nie sa to sugerowane moje sposoby bo : do security uczylem sie 4 lata , do RS 2.5 . Do DC/CCDE ucze sie juz 2. Byla to ciężka harówa po klika godzin dziennie bez wolnych weekendow

    • marcin chojna

      Narbika ? 🙂

      • Damian Michalak

        Marcin – Narbik Kocharians, właściciel Micronics Training, jeden z wiodących trenerów oferujących bootcampy przygotowujące do CCIE 😉

      • Narbik Kocharians – właściciel Micronics Trainings, chyba jeden z najbardziej uznanych organizatorów bootcampów przygotowujących do CCIE 🙂

        • marcin chojna

          Narbika motywuje przekazywanie wiedzy i fun z tego.
          Ackolwiek to ciezka kilkunasto godzinna praca

          • Nie zrozumieliśmy się – myślałem, że pytasz kim jest Narbik 🙂 Co do tego co motywuje jego to nie mam wątpliwości że masz rację – aczkolwiek nie potrafię powiedzieć czy Twój imiennik Marcin ma racje – może Narbik kiedyś stwierdził ze innych motywuje “money” – osobiście z taką wypowiedzią się nie spotkałem

        • marcin chojna

          wiec ten usmiech byl raczej ironiczny

  • Mateusz Ruszkowski

    Również od nowego roku planuję poczynić rzetelne przygotowania do CCIE. Jestem co prawda daleki od optymistycznych założeń, że uda mi się zrealizować cel w 12 miesięcy, ponieważ jestem jeszcze dość świeżym zdobywcą certyfikacji CCNP R&S i uważam, że moja wiedza musi ulec jeszcze znacznej poprawie (obecna forma certyfikacji niestety nie gwarantuje poczucia, że faktycznie reprezentujemy dany poziom). Uważam jednak, że czas poświęcony na naukę nigdy nie jest czasem straconym, dlatego podjęcie wyzwania i chęć przygotowania się do certyfikacji eksperckiej podparta systematycznym podejściem w ostatecznym rozrachunku przybliży mnie do upragnionego celu i uczyni lepszym specjalistą, nawet jeżeli suckes przyjdzie nieco później. Niebywale ważnym elementem przygotowań będzie, moim zdaniem, posiadanie mentorów/innych śmiałków mających podobne kwalifikacje, którzy wzajemnie będą się wspierać i motywować do działania w chwilach zwątpienia i którzy będą w stanie wzajemnie pochylić się nad danymi zagadnieniami, by wspólnymi siłami rozłożyć je na części pierwsze i porządnie zrozumieć.

    • Ja niestety (albo i stety) ale jestem często niepoprawnym optymistą 🙂 Ale to już kwestia osobistych preferencji i tego jak ktoś się z tym czuje. Jedni wolą szacować ostrożnie i potem być pozytywnie zaskoczeni efektami. Ja natomiast jakoś niezbyt się lękam, że “nie wypali” – jak nie wypali to wtedy zrobię krok w tył, przegrupuję siły i uderzę jeszcze raz. i tak do skutku 😀

      Również uważam sam proces nauki i przygotowań do CCIE jako inwestycję we własną wiedzę – niezależnie od zdania egzaminu. To zaprocentuje i nie mam co do tego wątpliwości.

      No i ostatni wątek – czyli praca w grupie. Zawsze uważałem, ze jest to najefektywniejsza forma nauki – zwłaszcza wtedy gdy członkowie grupy są w stanie nauczać siebie nawzajem (często ktoś rozumie dany temat lepiej od innych). Mogę nawet dorzucić jakiś górnolotny cytat 😉 Seneka – “Nauczając, uczymy się”.

  • Amadeusz Jakóbczak

    250zl/h samo się nie zarobi 😀