Jak czytać cztery książki miesięcznie?

Komentarze: 5 | , autor: Damian Michalak

PODAJ TO

Tak, wiem, brzmi to jak mission impossible – zwłaszcza jeśli nie zaliczasz się do gatunku moli książkowych. Nawet jeśli lubisz czytać to zawsze i tak brakuje czasu – a to trzeba zrobić zakupy, a to trzeba dłużej w pracy zostać. Zawsze coś nam ten cenny czas kradnie. W tym zagonionym świecie nawet jedna książka miesięcznie może wydawać się poza zasięgiem. A co dopiero cztery. Ale uwierz – to możliwe.

Wystarczy jedynie zastąpić czytanie słuchaniem. Tak – audiobooki to odpowiedź na pytanie postawione w temacie. Wiele osób uparcie twierdzi, że to nie to samo… i mają rację. Konsumpcja treści w formacie audio mimo wszystko wygląda nieco inaczej. Czytając tradycyjną książkę w domowym zaciszu nieraz zdarza nam się odlecieć gdzieś myślami – a potem wracamy i czytamy tą samą stronę po raz trzeci. Z audiobookami jest nieco gorzej – rozpraszaczami są nie tylko własne myśli, ale też wszystko to, co się dzieje dookoła. Wydawałoby się, że efektywne skupienie się na treści audiobooka jest więc niemożliwe. Mimo to, jest to tylko i wyłącznie kwestia praktyki i wytrenowania własnego umysłu. Zacznij słuchać regularnie audiobooków, a zauważysz, że po jakimś czasie Twoje myśli pozostaną tam gdzie być powinny – w treści.

Wyobraź sobie tylko ile czasu jesteś w stanie wykorzystać na słuchanie audiobooków! Ja słucham ich każdego dnia m.in. w drodze z i do pracy, podczas robienia zakupów, podczas jazdy samochodem. 5 minut tu, 5 minut tam i nagle Ci wychodzi średnio 1,5h dziennie! Tydzień się kończy, a Tobie udało się wysłuchać całego 10-cio godzinnego audiobooka. Nagle się okazuje, że cztery książki miesięcznie są w zasięgu! 🙂

Oczywiście nie wszystkie książki nadają się do słuchania. Ja na przykład nie wyobrażam sobie słuchania książki technicznej w stylu Official Cert Guide’a. Idealnie natomiast sprawdzają się wszelkiego rodzaju poradniki, proza i autobiografie. Słuchanie książki czytanej przez zawodowego lektora jest przyjemnością samą w sobie. Prawdziwym majstersztykiem są natomiast tzw. superprodukcje – czyli książki zrealizowane w formacie audio w zespole składającym się z kilkudziesięciu aktorów. Klimat takich superprodukcji tworzą unikalne głosy każdej z postaci, dźwięki w tle odzwierciedlające scenerię (np. rżenie koni, gwar targu) oraz muzyka tworząca odpowiedni nastrój. Moją ulubioną superprodukcją jest na tę chwilę Trylogia Husycka autorstwa Andrzeja Sapkowskiego.

Pozostaje już tylko pytanie – gdzie słuchać?

Pozwól, że podzielę się z Tobą moimi ulubionymi trzema miejscami, w których słucham audiobooki:

1. Audioteka.pl

Do niedawna mój numer jeden – olbrzymia biblioteka polskich tytułów w rozsądnych cenach, częste akcje marketingowe pozwalające na zdobycie bardzo tanich, a czasem nawet darmowych pozycji. W Audiotece książki kupujemy na własność. Audioteka oferuje również model abonamentowy, w którym płacimy 19,99zł miesięcznie i w zamian co miesiąc otrzymujemy 1 token wymienialny na dowolny tytuł. Za kolejne tytuły oczywiście już trzeba zapłacić. Największe zalety? Polskie tytuły, dobre ceny, przyzwoita aplikacja. Wady? Nie znajdziesz tam wszystkich interesujących Cię tytułów. Ponadto katalog książek w języku angielskim jest dość ubogi.

2. Storytel.pl

Moje najnowsze odkrycie – co nie powinno dziwić bo ostatnimi czasy Storytel bardzo intensywnie się reklamuje w Polsce. Bardzo cieszy powstanie konkurencji dla Audioteki. Storytel ma nieco inny model biznesowy – w tym przypadku płacimy 29,99 miesięcznie i otrzymujemy nielimitowany dostęp do całej biblioteki. Dobra opcja jeśli słuchamy dużo 🙂 Zalety? Większa biblioteka niż w przypadku Audioteki – poza dużą bazą polskich tytułów jest również bardzo wiele książek angielskojęzycznych. Za rozsądne pieniądze otrzymujesz więc dostęp do bardzo dużej ilości tytułów. Ponadto aplikacja jest o wiele lepsza. Wady? Książek nie kupujesz na własność – przestajesz płacić i nie masz już czego słuchać (oczywiście nie będzie to dla wszystkich wadą).

3. Audible.com

To jest moja ostatnia deska ratunku 🙂 Książki co prawda jedynie angielskojęzyczne, ale jest to największy serwis z audiobookami (właścicielem jest Amazon). Śmiało można stwierdzić, że jesli tu nie znajdziesz interesującego Cię angielskojęzycznego audiobooka to najprawdopodobniej on po prostu nie istnieje. Audible działa w identycznym modelu jak Audioteka. Książki możemy zwyczajnie kupić na własność. Mamy też możliwość subskrypcji, w której otrzymujemy jeden tytuł za $14,95 miesięcznie. Ceny niestety odstraszają, a to za sprawą magicznego symbolu dolara przy cenie 🙂 Największe zalety? Wykonanie aplikacji, największa baza tytułów oraz WhisperSync (jesli czytasz książkę na Kindle’u i równocześnie słuchasz audiobooka to zakładki oraz obecna pozycja w książce się synchronizują między urządzeniami). Wady? Brak polskich tytułów oraz ceny.

Moja metoda na czytanie

Na koniec chciałbym się podzielić z Tobą moją metodą na czytanie – może będzie ona użyteczna także dla Ciebie. Wszystkie interesujące mnie książki staram się w pierwszej kolejności odsłuchać w formie audiobooka – ostatnimi czasy używam w tym celu przede wszystkim Storytel. Jest to metoda pozwalająca na najszybszą konsumpcję interesujących Cię treści. Jeśli po odsłuchaniu treść książki wydaje mi się wyjątkowo cenna to kupuję tę pozycję w wydaniu papierowym i czytam drugi raz robiąc notatki. Jakby nie patrzeć, czytanie tradycyjnych, papierowych książek nadal pozostaje najbardziej efektywną formą konsumpcji treści. No i nie ma to jak posiadanie domowej biblioteczki. Ulubione tytuły lądują również na Kindle’u Paperwhite, który jest idealnym kompanem w podróży 🙂

A jaka jest Twoja metoda na czytanie? Znasz może jakieś inne interesujące serwisy? Podziel się w komentarzu!

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN BLOG?
Dołącz do moich subskrybentów, a nie przegapisz kolejnych ciekawych artykułów!

Nie ujawnię nikomu Twojego adresu. Zero spamu.
Damian MichalakJak czytać cztery książki miesięcznie?
  • John Juniper

    no nieeee. 4 papierowe ksiazki miesiecznie to problem? I to jeszcze beletrystyka? 😛 Dziennie 200 stron na luzie czytam. Powyżej jest mały brain overflow i trzeba iść na siłownię/spacer/pobiegać.

    • Wszystko zależy od tego jak się gospodaruje czasem, jakoś nigdy nie mogę znaleźć go wystarczająco żeby przeczytać więcej niż dwa tytuły miesięcznie… :/ Czasy kiedy koczowałem 4h pod kołdrą skitrany z książką i latarką już dawno minęły 😀

      • Paweł Zaręba

        Warto wspomnieć – że w IT, sieciach dużo trzeba też czytać i trzeba wspomnieć że w trakcie normalnych zadań w pracy dużo się czyta o tym też trzeba pamiętać. Więc naprawdę podziwiam osoby które oprócz dziennego czytania manuali, tutoriali, blogów, aktualności, dokumentacji itp. są w stanie czytać jeszcze coś nie technicznego. Do tego jak mają rodzinę i uprawiają aktywność fizyczną.
        Gdybym tak zsumował co czytam technicznego na internecie o sieciach – to bym tak miał na pewno z 1 książkę miesięcznie.

        Pozdrawiam Damian.

        • Prawda Paweł – jest tego sporo. Sam czasami mam wrażenie, że na koniec dnia mózg mi się smaży ^^ Brakuje często dnia żeby załatwić wszystkie sprawy, a do tego mieć jeszcze czas na czytanie. Ale tak jak wspomniałem w artykule – audiobooki mnie trochę w tej sytuacji ratują. Obecnie chodzę codziennie na pieszo do i z pracy jakieś pół godziny w jedną stronę. 1h słuchania audiobooków dziennie to sporo 🙂 Obecnie słucham „Siłę woli” autorstwa Kelly McGonigal – polecam! Pozdrawiam Paweł!

  • musterion

    Lubię czytać i czytam bardzo dużo. Ale są to również wszelkiego rodzaju blogi, fora, artykuły i wszystko, co mi wpadnie w ręce. Ciężko to pogodzić, a medium coraz bardziej dobierać treści pod mój gust.
    Robię tak:
    – w autobusie – książka – analogowa lub Kindle,

    – po przyjściu do domu min. 15 min z książką,
    – w telefonie – feedly lub aktualnie czytany blog – chwila przerwy na balkonie, toaleta itp.,
    – na komputerze w domu – głównie medium, weekendowa lektura Z3S i jakieś podlinkowane artykuły do doczytania,
    – jeżeli nie wpadną jakieś niespodziewane nadgodziny/fuckup/coś ekstremalnie ważnego, to staram się wygospodarować ze 2h dziennie na posiedzenie z jakąś bardziej techniczną książką/podręcznikiem i poklepać kod/poćwiczyć jakieś hakowanie na wirtualkach.

    – na komputerze w pracy – pootwierane sekurak, niebezpiecznik i inne bardziej zawodowe lektury, dobre do obiadu, lub jak puszczę jakieś automaty.

    Audiobooki u mnie nie działają. Ostatnio i tak za rzadko mam włączone Spotify, a i tam ogromna lista rzeczy do wysłuchania, więc wykorzystuję każdą chwilę na słuchanie.
    No i w sumie to się nie przekonałem, chociaż miałem tylko dwie próby – biografię Jobsa i jakąś młodzieżową fantastykę czytaną przez Malajkata – dla jego głosu mogę podejmować kolejne próby.

    Bardzo próbuję się zmusić do podcastów, ale nie mam pojęcia, gdzie je wcisnąć 🙂